- Zostań Sorin. - pogłaskałam go widząc, że chce iść za mną.
Wyszłam z pokoju i powoli zeszłam na dół, ci nasi sąsiedzi nadal siedzieli i rozmawiali.
- Krople do oczu... - zaczęła mama.
- Tak, pamiętam. - westchnęłam. - I weź Jaspera do siebie, co? Nudzi się chłopak. - uśmiechnęła się do chłopaka, który wyglądał jakby nie miał zamiaru protestować.
- Jasne... - uśmiechnęłam się delikatnie. Spojrzałam na chłopaka, który już szedł w moim kierunku i również zaczęłam iść w stronę swojego pokoju.
- Krople! - zawołała za mną.
- Tak, tak. - mruknęłam.
Weszliśmy do mojego pokoju, Jasper zamknął drzwi. Wyciągnęłam z szuflady krople do oczu i podeszłam do lustra, spojrzałam na chłopaka.
- Siadaj sobie. - uniosłam lewy kącik ust.
Tak jak powiedziałam, chłopak uczynił, usiadł na łóżku.
- Po co ci te krople? Zapalenie spojówek? - spytał kiedy kropelka wpadła do jednego oka.
- Coś w tym stylu... - westchnęłam. - Długo tu mieszkacie? - spytałam i umiejscowiłam drugą kroplę w drugim oku.
- Jakoś trzy miesiące. - odpowiedział.
Pokiwałam zrozumiale głową. Trzy miesiące... a więc nie wie. Chyba, że mu ktoś opowiedział ale szczegółów na pewno nie zna. Mało kto o tym mówi, zadbali o to. Odłożyłam lek z powrotem i usiadłam na łóżku naprzeciw Jaspera po turecku no... nieco dalej od niego żeby dać mu trochę przestrzeni, wzięłam na kolana poduszkę i pogłaskałam Sorina, który leżąc obserwował chłopaka.
- Proponowali mi żebym poszedł do twojej siostry... wolałem nie. - uśmiechnął się.
- Nie dziwię się... - odwzajemniłam uśmiech, który próbowałam zniwelować jednak nie udało się.

?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz