wtorek, 27 grudnia 2016

Od Jaspera c.d Ashley

Właśnie wróciłem z treningu szermierki, kiedy mama poinformowała mnie, że mam 15 minut na wyszykowanie się, gdyż idziemy na kolację do nowych sąsiadów. Na szczęście wziąłem prysznic w szkole, także zostało mi tylko przebrać się i "doprawić" jak zwykł to mówić mój ojciec, a raczej ojczym, ale bardzo dobrze się z nim dogadywałem i traktowałem go jak prawdziwego ojca, którego nie znałem.
***
Zmierzyłem wzrokiem obie dziewczyny, obie były śliczne i bardzo podobne do siebie. Ale mnie zaintrygowała bardziej ta Ashley.
Przez całą kolację czułem na sobie wzrok jej siostry, jednak ignorowałem ją, spoglądając co jakiś czas na Ashley, która znowóż ignorowała mnie. Błędne koło, pomyślałem i zaśmiałem się w myśli, na wspomnienie Seby, który nazwał tak moje relacje z Rose, moją byłą.. Sytuacja śmieszna nie była, aczkolwiek, on zawsze mnie rozbrajał. Nagle Ashley wstała od stoły i wyszła. Zostałem sam na sam z Taigą. Dziewczyna posłała mi uśmiech. Odwzajemniłem go i szybko spuściłem wzrok. Dobrze wiedziałem co ten uśmiech oznaczał, a nie miałem chciałem robić dziewczynie nadziei, a później zawodu.
- Może powiesz coś o sobie? -spytała Taiga i aż podskoczyłem na krześle, kiedy ona tu usiadła?
Dziewczyna siedziała, na miejscu mojego ojca, tyle, że o wiele bliżej.
- Nie za bardzo lubię o sobie mówić. -stwierdziłem.
- To już jest jakaś informacja o Tobie.
Westchnąłem cicho.
- Do jakiej szkoły chodzisz? -spytała.
- Świętej Klarysy. (xD)
- Serio? Też tam chodzę, znaczy będę.. a.. Masz dziewczynę?
Wow, szybka jest?
- Nie. -odpowiedziałem, a nim zdążyłem dodać, że nie szukam na obecną chwilę, ona położyła rękę na mojej nodze, zbyt blisko krocza. Przychyliła się do mnie i powiedziała:
- Może przejdziemy się, w ogrodzie jest altana, z całkiem wygodna kanapą. -zamruczała mi do ucha.
Zacząłem się zastanawiać, czy zachowanie dziewczyny nie jest może spowodowane moimi perfumami, które rzekomo mają wprowadzać płeć piękną w bliżej nie określony stan. Zaśmiałem się i złapałem jej dłoń, nim zbliżyła palce do mojego rozporka.
- Wybacz skarbie, nie mam dziewczyny, ale mam jedną już na oku, więc muszę Cię zawieść.
Dziewczyna nie poddawała się łatwo, szybkim ruchem usiadła mi na kolana i złapała górny guzik koszuli. Co by było, gdyby nagle do pomieszczenia wrócili nasi rodzice..
- Taiga, proszę. Nic z tego nie będzie, uwierz mi -spojrzałem na nią, robiąc "oczy szczeniaczka" ~podobno zawsze działało~, dziewczyna westchnęła głośno, dając za wygraną i usiadła znowu na krześle- Ale mogę umówić Cię z którymś moim kolegą.
Pocieszyła ja ta informacja. Nagle usłyszeliśmy, że rodzice wracają.
- Pokażesz mi ich w szkole, sama wybiorę odpowiedniego. -mrugnęła do mnie.
Po czym wstała i poszła do swojego pokoju, jak poinformowała rodziców.
?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz